ADRIATYK 2021 – DALMACJA ŚRODKOWA

 

Na przełomie września i października 2021r kolejny już raz odbył się rejs morski po Adriatyku w ramach Swoszowickiego Klubu Żeglarskiego „Ósemka”. Jednocześnie był to pierwszy wyjazd, w którym do przejazdu wykorzystaliśmy mały autobus w wersji VIP zaprzyjaźnionej firmy Manifold Business Cab & Transport. W tym roku w rejsie wzięło udział 10 żeglarzy. Portem macierzystym była Marina Pirovac na granicy Północnej i Środkowej Dalmacji, a do pływania mieliśmy jacht Bavaria 49 o nazwie „Gaja”.

Każdy rejs jest niepowtarzalny, ale ten był wyjątkowy. W każdym dniu były sytuacje, które zmieniały nasze plany.

Zaczęło się jeszcze w Krakowie w czwartek, od rezygnacji z wyjazdu jednego z żeglarzy, z powodów zdrowotnych. W piątek, już na Słowacji, zorientowaliśmy się,że nie wzięliśmy części prowiantu. W sobotni poranek, na noclegu na Węgrzech zdarzył się niegroźnie wyglądający wypadek, którego konsekwencją była wizyta w chorwackim SOR. Przy okazji doświadczyliśmy błyskawicznej – naszym zdaniem - akcji tamtejszego pogotowia, gdyż cała wizyta trwała tylko 2h. W konsekwencji dojechaliśmy do Mariny znacznie później niż planowaliśmy. Nasz Armator okazał się bardzo sympatyczną osobą i bez problemu nastąpiło zaokrętowanie. Kolejne dni – pomimo ambitnych planów – musieliśmy je na bieżąco korygować, gdyż warunki pogodowe nijak się miały do prognoz. Wiatr był bardzo słaby, zwykle 0-2 w skali Beauforta, kierunek inny niż prognozowany, co wpływało również na „morale” załogi. Ostatecznie, pomimo niechęci kapitana, we wtorek wykonaliśmy historyczną jak dla nas, 3 godzinną trasę na silniku, aby móc zacumować w Marinie Agana w Trogirskim Zaljevie. W środowy poranek, jeszcze przed wyjściem na pełne morze, podczas halsowania w zatoce, jedna z linek zaplątała się w śrubę silnika i konieczny był postój i nurkowanie. A później - znów przy słabym wietrze – płynęliśmy w drogę powrotną. Już po północy zatrzymaliśmy się na kotwicowisku obok  miasteczka Primosten. W czwartek, na mapie pogodowej, zaobserwowaliśmy bardzo ciekawy układ baryczny, który sprawił, że na Adriatyku Południowym utworzył się wir, którego średnica sięgała od Dubrownika w Chorwacji aż do Bari we Włoszech. Żartowaliśmy, że jednym halsem można było płynąć z Chorwacji do Włoch i z powrotem. A u nas delikatny zefirek i w ciągu dnia udało nam się dopłynąć do kolejnego kotwicowiska przy wyspie Arta Mala (obok wyspy Murter). W nocy zaczęło brakować nam prądu i próbowaliśmy odpalić zapasowy generator prądu. Jednak pochodził tylko 30minut i zgasł. W piątek wstrzymując oddech odpaliliśmy silnik i po zatankowaniu i ostatnim pływaniu, zacumowaliśmy w porcie macierzystym w Pirovacu. W sobotni poranek zwrot jachtu odbył się bez problemu i pojechaliśmy odwiedzić Park Narodowy Krk. Tam okazało się, że nieopatrznie zabraliśmy dokumenty jachtu i musieliśmy zmienić drogę powrotną. Po noclegu na Węgrzech, z kolejnymi przygodami, dojechaliśmy po południu do Krakowa.

Ten wyjazd pokazał, że w zgranym zespole można pokonać każdą nieoczekiwaną sytuację. Na pewno pozostał niedosyt zbyt słabego wiatru. Ale na pewno wrócimy na Adriatyk. Już za rok...

 

Komandor Rejsu

Wojciech Michno

Adriatyk 2021 cz.1

Adriatyk 2021 cz.2

Oglądnij zdjęcia – kliknij obrazek